Na pewno wielu ludzi zastanawia się co jest po śmierci. Nikt tego nie wie, większość wierzy... Poprzez religie najczęściej. Ale jedyna rzecz w którą ja wierze to wiara. Wierze, że wszystko może być prawdą, może istnieć, może być - chociażby tylko w moim umyśle - jeśli naprawdę w to wierze; czyli wierzę w wiarę. Ale nie wiem w co wierzyć jeśli chodzi o życie pośmiertne, bo czy śmierci da się wierzyć? Czy da się ufać?
Harry rozpacza po śmierci Syriusza Blacka, więc idzie do Prawie Bezgłowego Nick'a [ducha], by zadać nurtujące go pytanie...
"- Nick, czy mogę cię o coś zapytać? [...]
- Nie będę udawał, że się tego nie spodziewałem. [...]
- Czego się spodziewałeś? [...]
- Że mnie znajdziesz. [...] To się zdarza... czasami... kiedy ktoś cierpi... z powodu czyjejś... straty.
- No cóż [ ...] Miałeś rację. Chciałem cię znaleźć. [...] Chodzi o to... [...] że... umarłeś... ale wciąż tu jesteś, prawda? [...] Umarłeś, a jednak z tobą rozmawiam... Możesz sobie chodzić po Hogwarcie i w ogóle, prawda?
-Tak [...] Chodzę i rozmawiam, tak.
-Więc wróciłeś, prawda? Ludzie mogą stamtąd wrócić? Jako duchy? Nie muszą znikać na zawsze. Zgadza się? [...]
-Nie każdy może wrócić jako duch. [...] Tylko... tylko czarodzieje. [...]
-Wspaniale, bo osoba, o której mówię, jest czarodziejem. Więc może wrócić, tak? [...]
-On nie wróci. [...] Syrisz Black.
-Ale ty wróciłeś! [...] Wróciłeś... umarłeś, ale nie zniknąłeś...
-Czarodzieje mogą pozostawiać po sobie na ziemi ślad, mogą błąkać się jako duchy po miejscach, po których chodzili za życia [...] ale niewielu obiera tę drogę. [...] On nie wróci [...] On pójdzie dalej.
-Co to znaczy "pójdzie dalej"? [...] Dokąd? Posłuchaj... co się dzieje, jak ktoś umiera? Dokąd się idzie? Dlaczego nie każdy wraca? Dlaczego tu się nie roi od duchów? Dlaczego...
-Nie mogę ci powiedzieć. [...] Lękałem się śmierci [...] Wolałem pozostać na progu. Czasami się zastanawiam, czy dobrze zrobiłem... Bo to nie jest ani tu, ani tam... Tak, nie jestem ani tam, ani tu... [...] Nie wiem nic o tajemnicach śmierci, Harry, bo wybrałem lichą imitację życia."
Zatem choć zawszę zdawało mi się, że zostanie duchem byłoby fantastycznym rozwiązaniem to teraz mam wątpliwości. Bo przecież będąc duchem można patrzeć, można słyszeć, można myśleć, można mieć to co się miało, można wyglądać tak samo, można rozmawiać z ludźmi których się kochało za życia... ale czy można ich kochać po życiu? No jasne, że tak. Ale jeśli bycie duchem nie jest ani śmiercią ani życiem to czy jest to bycie wśród ludzi z zachowaniem części ludzkich cech; czy też odejście... gdzieś. Więc czy można wtedy kochać?
Chwilę po odbyciu tej rozmowy z Nick' iem Harry rozmawia z Luną.
"-Ten mężczyzna którego zabili śmierciożercy był twoim ojcem chrzestnym, prawda? - Harry kiwnął głową [...]
-Czy umarł ci ktoś bliski?
-Tak. Moja matka. [...] Od czasu do czasu wciąż jest mi smutno z tego powodu. Ale nadal mam tatę. No i nie jest tak, że już nigdy jej nie zobaczę, prawda?
-Ee... a nie jest tak? - Potrząsnęła stanowczo głową -
-Och, daj spokój przecież ich słyszałeś, tam, za zasłoną? [...] W tej sali z kamiennym łukiem. Ich tylko nie było widać, ale ich słyszałeś. - Luna wierzyła w tak dziwaczne rzeczy... ale przecież on też słyszał jakieś głosy za tą kurtyną..."
Może i wierzyła w dziwaczne rzeczy, ale wierzyła.
Zawsze przerażała mnie myśl o tym co jest dalej. Co jest potem. Co jest po śmierci. Zobaczyłam ten obrazek i nie dość, że nie mogłam przestać płakać, to jeszcze dodało mi to tyle wiary i nadziei, taką nową perspektywę, której nigdy nie wzięłam pod uwagę. - Co jeśli po śmierci żyjemy dalej? Każdy w najszczęśliwszym miejscu swojego życia, właśnie z tym co za życia określił jako pełnię szczęścia, właśnie tak jak zawsze marzył... Może życie tu i teraz jest właśnie po to, żeby umrzeć i aby po śmierci ukształtowany już obraz szczęścia ukazał się nam w życiu po śmierci? To daje tyle nadziei i szczęścia... Wszystkie nie spełnione marzenia, które były tylko po to by coś w Twojej głowie dowiedziało się o czym marzysz. Które tylko dlatego się nie spełniły byś mógł być wreszcie szczęśliwy. Wreszcie nie myśleć o śmierci i po prostu znowu żyć.
To trochę jak reinkarnacja, tylko że po śmierci nie budzisz się z innym sercem, umysłem i ciałem, ale ze swoim własnym - i ze swoimi wspomnieniami i świadomością... Można teraz nawet stwierdzić, że celem życia jest śmierć... A życie po to by umrzeć. Bo skoro śmierć oznacza życie w szczęściu...
Ale skoro... Każdy ma tam właśnie to co umiłował sobie za życia najbardziej, to znaczy to, że nie jest to naprawdę, bo przecież wizje największego szczęścia będą ze sobą dla wielu ludzi sprzeczne, a przeplatające się ich losy nie będą mogły współgrać w czymś co jest szczęściem dla jednego, a dla drugiego nie. Więc to tylko iluzja... Tylko sen... Ale czyż sny nie są najpiękniejsze na świecie gdy śnią nam się wspaniałe rzeczy..? Tak realne... nawet gdy abstrakcyjne to nigdy nie zastanawiamy się nad ich brakiem sensu. Ale... skoro największe szczęście mamy zyskać dopiero po śmierci i to w postaci snu... to może wcale nie jest to takie piękne... "Ależ oczywiście to dzieje się w Twojej głowie, tylko skąd, u licha, wniosek, że wobec tego nie dzieje się to naprawdę?"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz