Dziś rano obudził mnie trzepot skrzydeł uderzających miarowo w okno. Sowa uszata Charlotte znów dobija się do naszego dormitorium, by wręczyć jej list. Nie wiedzieć czemu owa sowa nie ma w zwyczaju przylatywania wraz z innymi sowami w czasie sowiej poczty. Praxedes oczywiście okazała swoją obsesje przewietrzania wnętrz, więc zaraz wszystkim zrobiło się lodowato, a do pokoju wpadł śnieg. Szybko zbiegłam do Wielkiej Sali, byłam strasznie głodna.
Pierwszą lekcją w dniu dzisiejszym było mugoloznactwo. A właściwie dwie lekcje mugoloznactwa. Wszyscy uczniowie byli jacyś strasznie nietowarzyscy na tej lekcji. Ale mugoloznactwo jest naprawdę fajną lekcją. Zawsze rozważamy punkt widzenia mugoli i nas (czarodziejów).iś rano obudził mnie trzepot skrzydeł uderzających miarowo w okno. Sowa uszata Charlo
Historia magii była powtórzeniem pisemnym ostatnich 4 tematów. Nie wiedziałam prawie nic. Nie mam pamięci do tej całej historii magii!!
Lekcja astronomii zaczęła się od przypomnienia nam o zaliczeniu z S.U.M.ów i żeby nie było skończyła się na tym samym, lecz nieco donioślejszym tonem.
Numerologia...Nie lubię numerologii. Dzisiaj nie było źle profesorka nic nam nie zadała, a zadania które robiliśmy na lekcji były całkiem nie trudne.
Czas na moją ulubioną lekcję: transmutacje. Dzisiaj nie wiele pracowaliśmy, bo pani profesor strasznie się czymś zaabsorbowała (że tak to ujmę.) Ale poza tym była jak zwykle bardzo miła i w ogóle taka fajna (przepraszam za to słowo z braku innych określeń).
W dormitorium odrobiłam lekcje, a potem poszłam do biblioteki by wypożyczyć książkę na temat smoków.
Smoki to naprawdę fascynujące stworzenia! Potrafią unieść ciężar 23 słoni, mają niesamowicie mocne skrzydła, a ich płomień sięga od 30 do 50 stóp. Jest jedna rzecz która mnie w smokach zadziwia najbardziej: skąd smoki biorą ogień którym zioną? <Jeśli znasz odpowiedź, napisz ją w komentarzu.>
Pierwszą lekcją w dniu dzisiejszym było mugoloznactwo. A właściwie dwie lekcje mugoloznactwa. Wszyscy uczniowie byli jacyś strasznie nietowarzyscy na tej lekcji. Ale mugoloznactwo jest naprawdę fajną lekcją. Zawsze rozważamy punkt widzenia mugoli i nas (czarodziejów).iś rano obudził mnie trzepot skrzydeł uderzających miarowo w okno. Sowa uszata Charlo
Historia magii była powtórzeniem pisemnym ostatnich 4 tematów. Nie wiedziałam prawie nic. Nie mam pamięci do tej całej historii magii!!
Lekcja astronomii zaczęła się od przypomnienia nam o zaliczeniu z S.U.M.ów i żeby nie było skończyła się na tym samym, lecz nieco donioślejszym tonem.
Numerologia...Nie lubię numerologii. Dzisiaj nie było źle profesorka nic nam nie zadała, a zadania które robiliśmy na lekcji były całkiem nie trudne.
Czas na moją ulubioną lekcję: transmutacje. Dzisiaj nie wiele pracowaliśmy, bo pani profesor strasznie się czymś zaabsorbowała (że tak to ujmę.) Ale poza tym była jak zwykle bardzo miła i w ogóle taka fajna (przepraszam za to słowo z braku innych określeń).
W dormitorium odrobiłam lekcje, a potem poszłam do biblioteki by wypożyczyć książkę na temat smoków.
Smoki to naprawdę fascynujące stworzenia! Potrafią unieść ciężar 23 słoni, mają niesamowicie mocne skrzydła, a ich płomień sięga od 30 do 50 stóp. Jest jedna rzecz która mnie w smokach zadziwia najbardziej: skąd smoki biorą ogień którym zioną? <Jeśli znasz odpowiedź, napisz ją w komentarzu.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz